Sezon ogórkowy w pełni, ale w szeregach Naszej organizacji nie ma mowy tylko o odpoczynku! Sztab KS Basket Legnica urósł w siłę, gdy nowym Kierownikiem drużyny został człowiek, który z doświadczenia bardzo dobrze zna koszykówkę. Łukasz Skibiński w szczerej rozmowie opowiada o kulisach propozycji, transferowych planach klubu oraz dodatkowym zadaniu trenerskim, jakie czeka na niego w drugoligowym sezonie.
Łukasz, oczywiście gratulacje z okazji objęcia nowej funkcji! Jak to właściwie się stało, że w nadchodzącym sezonie zobaczymy akurat Ciebie w roli Kierownika Legnickich Lwów i jak Ty sam zapatrujesz się na to nowe wyzwanie w swojej koszykarskiej przygodzie?
Dziękuję! W sumie było to dość zaskakujące również dla mnie samego. Po awansie Prezes Naszego klubu Arek umówił się ze mną na spotkanie, na którym porozmawialiśmy chwilę o jego wizji przyszłości oraz potrzebach organizacji. Arek jest bardzo konkretny i rzeczowy, zaproponował mi rolę Kierownika zespołu, a ja nie musiałem się długo zastanawiać i zdecydowałem, że podejmuję wyzwanie.
Jesteś związany z Naszym środowiskiem już od dłuższego czasu i mogłeś mieć wgląd na ten projekt z różnej perspektywy. Jak z Twojej obserwacji rozwija się klub oraz jak oceniasz kierunek, w którym zmierza KS Basket Legnica, przygotowując się do realiów II ligi?
Awans wiąże się z kilkoma kwestiami, ale trzy podstawowe to rozwój sportowy, organizacyjny i finansowy. W każdym z tych elementów trzeba zrobić kolejny krok naprzód, a gdybym nie wierzył, że klub ma takie możliwości, to nie przyjmowałbym tej propozycji. Wciąż mamy jeszcze wiele niewiadomych, zwłaszcza w kontekście składu na debiut drużyny w II lidze. Wiemy bardzo dobrze, że musimy się dodatkowo wzmocnić, wszyscy w klubie intensywnie nad tym pracujemy i myślę, że będzie widać efekty tej pracy już w najbliższych tygodniach.
Rola kierownika to często właśnie ta „czarna robota”, której nie widać podczas spotkania na parkiecie, ale bez której żaden zespół na mecz nie pojedzie. Jakie największe wyzwania organizacyjne i logistyczne stoją przed Tobą w nadchodzących miesiącach?
Na pewno dużym ułatwieniem jest fakt mojego doświadczenia w organizacji na poziomie drugoligowym. Nasz klub jest już całkiem dobrze zorganizowany, więc są elementy, o które z pewnością możemy być spokojni. Dojazdy na mecz, opieka medyczna, czy transmisja meczów ligowych to kilka przykładów, w których nie trzeba specjalnie dużo działań dodatkowych. Większej pracy wymagać będzie budżet oraz sama drużyna, którą trzeba odpowiednio złożyć i scementować. Co ciekawe, poza pełnieniem roli kierownika, mam również wspierać Trenera przy pracy nad analizą przeciwników, w czym również czuję się bardzo dobrze.
W zapowiedziach mediów klubowych zostałeś określony jako idealne „spoiwo” między drużyną, sztabem szkoleniowym i zarządem klubu. Jak zamierzasz dbać o tę chemię oraz dobrą komunikację wewnątrz stada Legnickich Lwów, zwłaszcza w trudniejszych momentach sezonu?
Cóż, jeśli chodzi o koszykówkę, to rzeczywiście znam ją z każdej strony – trenerskiej, organizacyjnej i oczywiście zawodniczej. To powoduje, że potrafię spojrzeć na różne sytuacje z kilku perspektyw i myślę, że to spory atut. Wierzę, że dużo można osiągnąć samą „chemią” w zespole. Jeśli właściwie o nią zadbamy, to sportowo będziemy spokojniejsi o wynik. Oczywiście.. potrzebna jest też odpowiednia skala talentu i pracy, ale to już kwestia Naszej organizacji. Pamiętajmy też, że piszemy nową historię. To Nasz pierwszy sezon na tym poziomie ligowym w Legnicy i każdy dzień będzie pewnego rodzaju świętem. Liczę, że urośnie Nam liczba kibiców i wzrośnie jeszcze bardziej frekwencja meczowa, bo to kibice powinni być Naszym szóstym zawodnikiem. Już teraz gorąco zapraszam wszystkich na nasze mecze Legnickich Lwów! Gramy razem dla Legnicy!


Wiele głów, jeden ryk.. #LegnickieLwy

